Strony

poniedziałek, 11 stycznia 2021

Cele, na które potrzebuję pieniędzy




To już niestety trzeci rok, kiedy proszę Was o przekzanie 1% z rozliczeń z fiskusem. 

W poprzednich latach dzięki Wam mogłam zrobić nowe okulary korekcyjne, wada niestety postępuje, a same szkła kosztują 800 zł .

W tym roku chciałabym skorzystać z turnusu rehabilitacyjnego. Choruję 7 lat, a moje całe życie to tylko praca, która zapewnia wegetację. Choroba, dzięki lekowi przycichła na 3 lata, ale od jesieni monionego roku odezwała się. Aktualnie nie jestem w żadnym programie, a jedtne leki, ktore sama sobie muszę kupić są tylko suplementami. 

W wolnych chwilach oraz gdy mam nastrój szydełkuję lub dziergam na drutach. Moje prace chcę sprzedawać. 

Dlatego proszę ludzi dobrej woli o przekazanie darowizny na konto Fundacji Dobro Powraca lub 1% z rozliczeń z fiskusem. 

Fundacja na rzecz osob ze stwardnieniem rozsianym

„Dobro Powraca”

KRS: 0000338878

NIP: 8942986057

REGON: 02108559500000

Nr konta: 95 1140 1140 0000 2133 5400 1001






poniedziałek, 30 marca 2020

Szydełko? Czemu nie.

Zgodnie z obietnicą wyjawiam kilka szczegółów, które, zaczynam wierzyć, odmienią moje nastawienie do życia.
Lalka w stylu Molly, całkowicie wyszła spod mojego szydełka. Trochę czasu poświęciła, ale ile radości, zachwytu i dumy. Tak, jestem dumna z siebie.
Koronawirus zamknął mnie w kilku ścianach na długo, a przepiękna wiosna to czas wysoce niebezpieczny dla chorób przewlekłych. Nie tylko drzewa i kwiaty budzą się do życia. Jestem obciążona SM i depresją, a przecież życie jest tylko jedno.



sobota, 21 marca 2020

Pomysł na „przepis”..

Miał być przepis na życie, a jeszcze nic nie napisałam zgodnego z tytułem bloga. Przepisu na życie, z którego będę zadowolona, nadal poszukuję....

Znów minęło kilka tygodni, zanim ponownie otworzyłam bloga i wciąż brakuje mi weny do napisania czegoś konstruktywnego. Jest jednak niewielki progres, chyba znalazłam zajęcie, które wierzę, że mnie uspokoi, zaspokoi, a przede wszystkim da mi satysfakcję życiową.
O szczegółach napiszę już wkrótce.

wtorek, 14 stycznia 2020

1%

To już trzeci rok, kiedy proszę Was o przekazanie 1% na konto Fundacji, której jestem podopieczną. 
Za ostatnie zgromadzone środki kupiłam nowe okulary korekcyjne, które stały się niezbędne.  

Fundacja Dobro Powraca
KRS: 0000 33 88 78
koniecznie dopisz proszę Paulina Graczykowska

Możesz też przekazać swój datek bezpośrednio na numer konta Fundacji, a w tytule przelewu wpisz Paulina Graczykowska. 
95 1140 1140 0000 2133 5400 1001

Dziękuję. 




sobota, 15 grudnia 2018

depresja i Ja


Zapewne każdy nie jeden raz w swoim życiu powiedział „mam doła”, „dopadła mnie chandra”, „jestem w depresji”, tylko nie każdy potrafi odróżnić te stany i nie ma pojęcia czym na prawdę jest depresja. Depresji nie liczy się w dniach, tygodniach, a nawet w miesiącach. Na tę podstępną chorobę można ciepieć latami i myślę nawet, że już do końca życia jest ona cieniem słabego człowieka i tylko czyha na nawet niewielkie potknięcie, by znów zaatakować, omamić i zaprowadzić do wyniszczenia, destrukcji, a nawet śmierci.
Moja depresja trwa półtora roku (SM 5 lat), choć myślę, że zaczęła się 6 miesięcy wcześniej razem z przyjmowaniem Betaferonu (pierwszy lek, który otrzymywałam od NFZ na zahamowanie SM). Pamiętam jak byłam nieznośna, zastrzyki za każdym razem były bolesne, cierpiałam na bezsenność, bliscy ode mnie odwrócili się i uciekli. Zostałam całkiem sama z SM, bez osób, które by mnie rozumiały i wspierały, bez pracy, środków do życia. Stres i nerwy były zapalnikiem do kolejnego rzutu choroby. 9 miesięcy nieudanej terapii zaowocowało zapaleniem nerwu wzrokowego w jednym oku (na drugie prawie nie widzę przy astygmatyźmie -6). Jednym słowem załamałam się całkowicie. Nie widziałam butelki z wodą na szpitalnej szafce, twarzy ludzi, budynku za oknem...To było straszne. 5 wlewow z Solumedrolu dało niewielką poprawę. Po opuszczeniu szpitala, nie dostrzegałam jasnych samochodów, słońce oślepiało nie do wytrzymania, a wieczorne neony raziły po oczach. Zaczęłam terapię u psychiatry.  Przepisał mi Parogen. Raz było lepiej, dwa razy gorzej, ogólna bezsensowność bytu i istnienia. Lekarze szpitalni odstąpili od terapii Betaferonem, dostałam Copaxone i....3 miesiące innych zastrzyków i kolejny rzut choroby.... Zakwalifikowano mnie do terapii leczenia „2 rzutu”, czyli droższy, lepszy lek (o efektach pisałam w poprzednim poście).
Zmieniłam psychiatrę (na prośbę mojej neurolog) i dostalam Axyven. Od dwóch miesięcy jest zauwżalny progres. Miło słuchać (nie słyszeć), że „lepiej wyglądasz, to dobrze”, „ładnie wyglądasz”, itp. Sama również widzę się inaczej. Chodzę też do psycholog i z jej pomocą zaczynam porządkować swoje życie. Nie mam jeszcze marzeń, żadnych potrzeb, nie mam planów na najbliższą przyszłość. Myślę, że potrzeba jeszcze dużo czasu by całkowicie powrócić do społeczeństwa, ale chyba jestem już na dobrej drodze.







środa, 31 października 2018

Dobre wieści.




Ostatni raz tu byłam 28 sierpnia!! Dwa miesiące temu!! Cos zaczęłam pisać, w sensie jest tylko tytuł, ale jaką mialam myśl?? Nie pamiętam ;).
Rozwinę więc tytuł dzisiejszego posta, co by znów nie poszedł w niepamięć :).
Minął rok, od kiedy przyjmuję Gilenię/Fingomolid. Dla nie wtajemniczonych jest to lek drugiej szansy na zatrzymanie postępującej choroby (potocznie lek drugiego rzutu po niepowodzeniu lekami pierwszego rzutu). Jego zadaniem jest obniżenie odporności, która jest sfiksowana do tego stopnia, że niszczy zdrowe komórki :/. Ale do rzeczy.
Kontrolny rezonans „jest piękny”!! Słowa mojej Pani Doktor na długo zostaną w pamięci. Piękny, czyli ZERO nowych zmian w mózgu i rdzeniu kręgowym, wygaszone ogniska zapalne oraz zmniejszenie zmian, które kiedyś tam powstały. W telegraficznym skrócie:
Choroba przycichła!!
Nowych skutków ubocznych na chwilę obecną brak!!
Miłego popołudnia, lecę do pracy ;)